RSS
 

Pewien Król miał trzech synów….

19 paź

Nie od razu i nie z Ciała i Krwi.

Przechadzał się Król po świecie i ujrzał dziecko, którym się zachwycił. Adoptował je. Troszczył się o nie. Karmił. Wychowywał. Czasem nie szczędził też rózgi.  Dziecko było krnąbrne, rozbrykane, ale generalnie Mu ufało. Z czasem przyzwyczaiło się tak bardzo, że jest synem i dziedzicem, że nie dopuszczało do siebie myśli, że Ojciec mógłby mieć więcej dzieci. Uważało, że jeśli tylko będzie zachowywać Jego prawo – to wciąż pozostanie dziedzicem, jedynym dziedzicem.

Królowi temu jednak urodził się Syn – krew z Jego krwi i ciało z Jego ciała. Posłał Go zatem do swojego adoptowanego syna aby wyprostować jego ścieżki. Adoptowany syn jednak nie chciał go słuchać, a nadto zabił Syna aby nadal być jedynym dziedzicem.

Jednak ziarno zasiane wydało plon – oto znalazło się dziecko, które uwierzyło Synowi. Uwierzyło, że Król  potrafi kochać za darmo. I Król ten przyjął je i adoptował jako swego syna.

W niezadługim czasie pojawiło się kolejne dziecko – temu wmówiono, że jest dziedzicem, bo jest mężczyzną i walczy z całym światem z imieniem Króla na ustach. Król rozczulił się. Dziecko kompletnie nie zrozumiało przesłania i postrzegało Króla jakby w krzywym zwierciadle – ale ujęła Go jego bezpośredniość, bezkompromisowość i postawienie wszystkiego na jedną kartę. Pomyślał, że przecież dziecko to nie jest winne, że ktoś przekazał mu fałszywy obraz. Jego też zatem postanowił adoptować.

Jeśli więc ci trzej adoptowani synowie spotkają się, aby razem uczcić swego Ojca – czy to będzie złe w Jego oczach?

 
 

Józef – mistrz przebaczenia

28 cze

Historia Józefa, patriarchy, który przebaczył braciom, gdy Ci przybyli do Egiptu za chlebem jest znana. Ale jest jeszcze jeden akapit, w ostatnim rozdziale Księgi Wyjścia (Wy 50, 14-21), w którym Józef jeszcze raz mówi o przebaczeniu…

Józef po pogrzebie ojca wrócił do Egiptu wraz z braćmi i wszystkimi, którzy z nim poszli, aby pochować jego ojca. Bracia Józefa zdając sobie sprawę z tego, że ojciec ich nie żyje, myśleli: «Na pewno Józef będzie nas teraz prześladował i odpłaci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziliśmy!» […] Lecz Józef powiedział do nich: «Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród. Teraz więc nie bójcie się: będę żywił was i dzieci wasze». I tak ich pocieszał, przemawiając do nich serdecznie

Oto nie tylko nie wypomina im win, nie tylko nie żywi urazy, ale oznajmia, że Bóg to zamierzył, aby dokonało się większe dobro, aby przeżył wielki naród. Józef ma świadomość, że gdyby nie grzech braci, dziś on nie mógłby uratować Izraela. Nie tylko przebacza, nie tylko resetuje to, co było ale pociesza – nie martwcie się już tym, nie bójcie się, wypełniła się wola Boża!

Józef może być dla nas wzorem przebaczenia – czy tak potrafimy przebaczyć naszym winowajcom, aby umieć zobaczyć dobro, które Bóg wyprowadził z tego co się stało, aby umieć powiedzieć swojemu oprawcy : nie bój się, nic złego Ci się nie stanie z powodu Twojego grzechu, bo to Bóg zamierzył, aby dokonało się większe dobro. Wreszcie czy potrafimy dojrzeć, że faktycznie Bóg nad nami czuwał i dopuścił zło, aby obdarować nas czymś o wiele większym?

 
 

Ojcze, jeśli możliwe…

11 gru

Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie!

Boję się. Jestem człowiekiem. Wiem jak bardzo to będzie bolało. Boję się. Nie chcę tego cierpienia. Ty wiesz, Ojcze, że cały drżę i mdleję na myśl o tym co mnie czeka. Jeśli to tylko możliwe, chciałbym by mnie to ominęło…

Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!

Ojcze, choć smutna jest moja dusza aż do śmierci i płynie ze mnie krwawy pot, to jednak kocham Ciebie, kocham Twoją wolę. Nie Moja, lecz Twoja wola! Chcę Twoją wolę wypełnić, nie dlatego, że nie możesz ode Mnie oddalić cierpienia, nie dlatego, że nie mam wyboru, ale dlatego, że mam wybór i pragnę tego, czego Ty pragniesz, zbawienia świata. Wiem, że Ty wiesz lepiej. Miłuję Cię, wierzę Tobie, w Twoje ręce się powierzam i dlatego pragnę Twoją wolę wypełnić!

 

Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci…

… i został wysłuchany dzięki swej uległości.

Hbr 5,7

 

 
 

Tajemnica Bolesna

03 sty

I. STRACH

Jezus w Ogrójcu. Lęk. Krwawy pot. Ojcze, oddal ode mnie ten kielich. Wszakże nie moja lecz Twoja wola niech się stanie.

II. BÓL

Krew. Ból. Poniżenie

III. WYSZYDZENIE

Skatowanego ubrano w szatę królewską, dano trzcinę do ręki i włożono koronę cierniową na głową. Prorokuj, kto Cię uderzył.

IV. PRZYMUSZANIE

Bywa, że cierpimy niesprawiedliwość. Bywa, że znosimy ją bez szemrania. Jezus nie tylko znosił niesprawiedliwość, musiał nieść krzyż, współdziałać ze swoimi oprawcami. I poniósł ten krzyż bez skargi.

V. OPUSZCZENIE

Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 


Jezus doświadczył każdego rodzaju cierpienia. Niczym Go nie możemy zaskoczyć. W każdej chwili naszego bólu i zmagania jest Bogiem bliskim i współczującym.

„Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają” (Hbr 2, 18)

 
 

Żyjemy w czasach ostatecznych

30 gru

A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. (2 Tym 3, 1-5)

Ludzie tacy byli, są i będą. Nihil novi sub sole. Sęk w tym, że dziś świadomie, badź nieświadomie okazujemy jedynie pozór pobożności. Ilu z nas z czystym sumieniem może powiedzieć, że Jezus Chrystus jest centrum jego życia? Kto z nas odda życie za prawdę? Kto z nas będzie strzegł raczej ducha Ewangelii niż rytualnej czystości albo politycznej poprawności? Kto z nas zachęci swoje dziecko by oddało życie by dochować wiary?

Dziś raczej skłonni jesteśmy traktować Boga jako uzupełnienie naszego życia. Albo Kogoś, komu trzeba oddać, co Jego, aby móc resztę zachować dla siebie. By żyć po swojemu i mieć Kogoś, kto załatwi za nas te najtrudniejsze spawy. Bo to nasze życie jest centrum. Życie człowieka, nasze życie najwyższą wartością.

Taka pobożność nie ma mocy. Bo jest tylko pozorem pobożności.

 
 

O cokolwiek poprosicie w Imię Moje…

08 sie

J 15, 1-17

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

 


 

W tym fragmencie ważne jest KAŻDE słowo, ale zaznaczyłam te, nad którymi chciałam się pochylić… To swoisty „przepis” na to, by spełniły się w naszym życiu słowa wypowiedziane przez Jezusa:  A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. (J 14, 13) … aby Ojciec był otoczony chwałą…

Jezus jest źródłem. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…. Niczego nie możemy zrobić sami. Żadne nasze wyrzeczenia, żadne nowenny, modlitwy, umartwienia – same w sobie są niczym. Nic SAMI nie możemy uczynić. I mamy trwać w Jezusie. Żyć Nim.

Mamy się wzajemnie miłować, tak jak On nas umiłował. A On oddał oddał za nas swoje życie. Nikt nie ma większej miłości…. mamy tak miłować, aby oddawać swoje życie w ofierze za innych.

Nazwałem was przyjaciółmi… I już znamy wolę Ojca, mamy tak żyć, by ją pełnić. Nie tylko być w porządku wobec prawa, nie tylko zachowywać Jego naukę, lecz by gorliwość o dom Jego nas pożerała. Prawo jest dla sługi, który nie zna woli Pana, jest jak żołnierz, który ślepo wykonuje rozkazy przełożonych. Syn zna wolę Ojca. Nie oczekuje się od syna ślepego posłuszeństwa, lecz współdziałania i dbałości o interesy Ojca. Otrzymaliśmy Ducha przybrania za synów. I mamy pełnić wolę Ojca.

To nie my wybraliśmy sobie styl życia. Potrzeba zaakceptować, że to Jezus mnie wybrał i przeznaczył mnie na to, by moje życie wydało owoc, i by ten owoc trwał. To ostateczny „sprawdzian” tego jak pełnimy wolę Ojca naszego. Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce.

I na koniec Jezus jeszcze raz powtarza – abyście się wzajemnie miłowali. To po tym nas poznają, żeśmy Chrystusa. Wiara, nadzieja, miłość – a z nich największa jest Miłość. Bo przecież Bóg jest Miłością.

 
 

Skok wiary

04 mar

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. (Pwt 30, 15-16)

Dwie drogi.

Umiłować Boga swojego ponad wszystko na świecie, ponad wszystkie dobra, ponad swych przyjaciół i rodzinę, ponad siebie samego, ponad swoje życie.

Albo umiłować swoje życie, wieść je zgodnie z obyczajem, a nawet w zgodzie z nakazami Pana. Żyć pobożnie troszcząc się o dzień dzisiejszy, jutrzejszy i emerytalny, zabiegać o dobra tego świata.

Rzucić się na głębię mając tylko Słowo Boga lub pozostawić sobie koła ratunkowe na wypadek gdyby „coś nie wyszło”.

Spalić za sobą mosty i złożyć swoje życie Bogu w ofierze całopalnej czy oddawać  Panu z naszego życia to co nam zbywa.

Bóg dał nam konkretne obietnice.

Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. (J 6, 54-56)

Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;  węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. (Mk 16, 17-18)

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię. (J 14, 12-14)

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6,25-24)

I wiele więcej…

Skok wiary

Chcę dziś żyć tak, by zobaczyć obietnice Boże w swoim życiu. Nie mam nic do stracenia.

Jeśli  te obietnice nie wypełnią się w moim życiu, bo wszystko to fikcja, to lepiej byłoby dla mnie w ogóle się nie urodzić.

Jeśli te obietnice nie wypełnią się w moim życiu, bo zabraknie mi odwagi na skok wiary, to i tak nie chcę takiego istnienia.

Życie bez chodzenia w obecności Boga nie ma wartości, nie ma sensu.

 
 

Wiara

03 mar

Wracając rano do miasta, uczuł głód. A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: «Niechże już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc!» I drzewo figowe natychmiast uschło. A uczniowie, widząc to, pytali ze zdumieniem: «Jak mogło drzewo figowe tak od razu uschnąć?»  Jezus im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę, a nie zwątpicie, to nie tylko z figowym drzewem to uczynicie, ale nawet jeśli powiecie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze!”, stanie się. I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie» (Mt 21, 18-22)

Dlaczego tyle razy proszę, a nie otrzymuję? jak wzbudzić w sobie tak silną wiarę? a może proszę o coś, co nie jest zgodne z wolą Boga?

Nie da się „wzbudzić” w sobie tak silnej wiary, by dokonywać dzieł.

Wiara, to nie uczucie. To nie wiedza o tym, że jest Bóg, że Jezus jest Jego Synem, a nawet nie przekonanie, że otrzymam wszystko o co poproszę. Moja wiara przejawia się w tym jak żyję. Wiara to całe moje życie. To postępowanie śladami Jezusa. To moja relacja z Panem. Nie da się niczego zrobić (i nie mówię tu o „cudach”) bez relacji z Jezusem. Relacja z moim Panem i Stwórcą jest absolutną podstawą egzystencji. A nie będzie relacji jeśli nie będzie modlitwy i nie chodzi tu o odklepywanie pacierza czy litanii), słuchania Jego głosu, przebywania w Jego obecności, spożywania Jego Ciała i Krwi.

Relacja

A wtedy nigdy nie poprosisz o coś, co nie będzie zgodne z wolą Ojca, bo będziesz znać wolę Ojca i nawet nie przyjdzie Ci do głowy by prosić o coś, co nie byłoby Bogu miłe. I wtedy wszystko się spełni o cokolwiek Go poprosisz.

 
 

Proście, a będzie wam dane…

23 lut

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…

Dlaczego powinniśmy prosić Pana i Boga naszego o różne rzeczy? czyż nie wie On co nam potrzebne?

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. (Mt 6, 7-8)

Co się dzieje, gdy dziecko prosi rodzica o coś, czego potrzebuje i dostaje to? Uświadamia sobie, jak bardzo od niego zależy. Uświadamia sobie, że to nie ono zdobyło tę zabawkę (kolację, oranżadę, film na dobranoc), że jest to coś, co otrzymało od ojca, że bez matki nie byłoby tego wszystkiego, że jest zależne od rodziców. I jest kochane.

Kiedy prosimy Ojca naszego w Niebie o dobre rzeczy – daje nam. Wie, czego nam potrzeba, ale my czasem zapominamy, że nic z siebie zrobić nie możemy. Że wszystko co mamy pochodzi od Niego. I dlatego powinniśmy Go prosić, aby coraz bardziej uświadamiać sobie tę jedną prawdziwą zależność na świecie. Zależność stworzenia od jego Stwórcy.

Nic lepszego dla człowieka, niż żeby jadł i pił, i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia przy swojej pracy. Zobaczyłem też, że z ręki Bożej to pochodzi. Bo któż może jeść, któż może używać, a nie być od Niego zależnym? (Koh 2, 24-25)

 

 
1 komentarz

Kategoria: Religia

 

Nowe narodzenie

09 lut

Św. Jan Ewangelista w swoim pierwszym liście oznajmia:

Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał.( 1 J 3, 6)

Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. ( 1 J 3, 9)

W innym jednak miejscu św. Jan pisze:

Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. ( 1 J 1, 8)

To w końcu grzeszymy czy nie grzeszymy?

Jeśli ktoś się narodził na nowo, jeśli doświadczył Bożego Miłosierdzia, Jego niezmierzonej Miłości, to nie może już grzeszyć. Znalazłeś wielki skarb, nie możesz myśleć o niczym innym. Nie chcesz niczego innego. Świat cię nie pociąga. Pociąga cię jedynie Bóg i jego Obecność. Gdy chodzisz w Obecności Pana nie ma takiej możliwości, byś chciał zgrzeszyć.

Ale przecież grzech w nas mieszka, a sprzeciwiając się temu twierdzeniu czynimy Boga kłamcą i samych siebie oszukujemy….

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! (Rz 7, 18-24)

I to jest – jak się okazuje bardzo prosta – odpowiedź na to pytanie, którą znajdziemy w liście św. Pawła do Rzymian. Nasza natura jest grzeszna. Kto raz spojrzał w oblicze Pana naszego nie będzie miał upodobania w grzechu. Ale nasze ciało skażone jest grzechem. Łatwo nam przychodzi chcieć dobra, trudniej wykonać, bo jesteśmy słabi. I dlatego możemy śmiało powiedzieć za św. Janem, że grzeszymy, choć nie grzeszymy. Jesteśmy grzeszni, a przecież trwając w Nim nie potrafimy już grzeszyć. Nie możemy powiedzieć, że nie mamy grzechu, a jednak narodziliśmy się z Boga i nie ma w nas przyzwolenia na grzech. Przerazilibyśmy się tej grzeszności patrząc na naszą duszę bez Miłości Boga, a jednak duch nasz zapatrzony w Jezusa brzydzi się grzechem.

Zasada wyłączonego środka po prostu nie obowiązuje w Królestwie Niebieskim 🙂

Nasza natura jest grzeszna i nie wolno nam o tym zapominać. Każdego dnia możemy robić coś lepiej. Więcej kochać. Bardziej umierać.